Jeżdżenie tirem…

Jak już zdarzyło mi się pisać, moja praca to moja pasja. Od kiedy skończyłem dziesięć lat wiedziałem, że zostanę albo kierowcą tirów albo mechanikiem samochodowym. Po podstawówce stanąłem przed wyborem szkoły. Z początku chciałem wybrać potocznie nazywaną samochodówkę ale moi rodzice bardzo się temu sprzeciwiali. W zasadzie trudno im się dziwić bo samochodówka w naszej mieścinie nie cieszyła się zbyt dobrą opinią. Szli tam kolesie, którym nie zależało na nauce, a jedyne co mieli w głowie to imprezowanie, dziewczyny no i właśnie samochody. Ja chyba nie różniłem się od nich tak bardzo więc wybór samochodówki wydawał mi się odpowiedni. Zrezygnowani moim wyborem rodzice postanowili mnie przekupić. Jak to mówili, to ich ostatnia deska ratunku i jak się okazało, skuteczna. Ojciec kupił mi samochód. To wystarczyło abym dał się namówić na technikum. Rodzice byli szczęśliwi, a ja zadowolony, że mam swoją własną brykę. No i chyba w tym momencie wiedziałem już, że skoro nie zostanę mechanikiem samochodowym to moją przyszłością są tiry. Mój wuj jeździł swojego czasu na tirach więc poprosiłem go aby zabrał mnie na przejażdżkę. Jak tylko wsiadłem do tira wiedziałem, że nie ma odwrotu i to jest to co chcę w życiu robić. Mój zawód pozwala mi na zwiedzanie wielu ciekawych miejsc. Samochód jest piękny, gigantyczny i bardzo wygodny. Jeżdżąc w trasę czuję się niezależny i wolny. Mam czas dla siebie, nikt nie mówi co i jak mam robić – jestem panem drogi. Czy może być coś lepszego dla osoby, która uwielbia ciszę, spokój i do tego jazdę samochodem? Myślę, że to prawdziwe szczęście utrzymywać się z tego co się lubi.

Źródło ikony wpisu: autokult.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.