Kettle – mój samochód cz. 2

Pamiętam jak dzisiaj. Na sprawdzian, wraz z ponad połową mojej klasy, wszedłem cały spocony i czerwony. Stres był ogromny bo każdy z nas był przekonany, że nauczycielka „dowali” nam tyle słówek, że nie ma szansy byśmy zdali. Niestety tak też było. Sprawdzian bardzo trudny i bardzo mało czasu więc nie było nawet szansy na sprawdzenie tego co napisaliśmy. Jak twierdziła nauczycielka, ci którzy przyszli przygotowani mieli wystarczająco dużo czasu na podwójne sprawdzenie.

Kartkę oddałem jako jeden z ostatnich i po minach innych, byłem przekonany, że nie tylko mi źle poszło. Na wyniki sprawdzianu musieliśmy czekać tydzień. Dzień, kiedy nauczycielka angielskiego oddała nam sprawdziany zapamiętam do końca życia bo, żeby zdać, zabrakło mi jednego punktu. Wraz z 80% poprawiających oceny, usiadłem w ławce z poczuciem przegranej. Los jednak się do mnie uśmiechnął. Zacząłem sprawdzać błędy i okazało się, że jedno słówko zostało błędnie skreślone. Nie trudno się domyśleć jakie – kettle czyli czajnik ;). W sekundę dostałem skrzydeł i poleciałem do nauczycielki. Z początku próbowała mi wmówić, że coś tam dopisałem i zmieniłem ale uparcie stałem i tłumaczyłem, że popełniła błąd. W końcu dała się przekonać i dobrze bo przecież miałem rację i postawiła mi ocenę pozytywną. Zdałem.

Od tamtej pory słówko ‚kettle’ zostało w mojej pamięci. Pomimo, że nadal nie lubię uczyć się języków obcych i z angielskiego jestem ‚noga’, to ‚kettle’ kojarzy mi się z wyjątkowo pozytywnym wydarzeniem. No i dlatego moja ciężarówka nazywa się – Czajnik ;). Kto by pomyślał, że tamto wydarzenie tak odbije się na moim życiu prywatnym… . A wy macie podobne wspomnienia?

Źródło zdjeć: 40ton.net

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.