Kettle – mój samochód ;)

Podobnie jak w modzie (jak mniemam bo żadnym znawcą nie jestem ;)) właściciele samochodów uwielbiają personalizować swoje maszyny. Z racji tego, że jestem kierowcą dużych samochodów ciężarowych, codziennie mam okazję podziwiać jak moi koledzy z branży, dekorują swoje auto. To już chyba tradycja, że każdy tir jest inny. Ma swoje imię, plakietki, zdjęcia, różnego rodzaju ozdoby w postaci naklejek, figurek itp. Mój również ma swój niepowtarzalny charakter, a na imię Kettle. Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się skąd wzięło się to imię zapraszam do lektury.

Od kiedy pamiętam, nigdy nie lubiłem uczyć się języków obcych. Prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że nauka nigdy nie przychodziła mi zbyt łatwo. Angielski miałem w szkole od czwartej klasy i swoje pierwsze kroki na tym polu wspominam dosyć przykro. Nauczycielka chyba minęła się z powołaniem bo ciągle na nas krzyczała czy to za brak zadania domowego czy pomyłkę podczas czytania tekstu. W szóstej klasie, kiedy niestety byłem zagrożony z angielskiego (jak większość moich kolegów i koleżanek), nauczycielka postanowiła, że zrobi duży sprawdzian ze słówek. Stwierdziła, że każdy kto zdobędzie co najmniej 51% ze sprawdzianu, zdaje. Ot, takie to proste. Moje następne dwa tygodnie, bo tyle miałem czasu do nauki, spędzałem z zeszytem do angielskiego. Uczyłem się dużo bo w końcu na szali stała moja promocja do następnej klasy. Wieczór przed sprawdzianem byłem już tak zdenerwowany, że byłem pewien, że nie zdam.

Tak jak się spodziewałem, sprawdzian był nie tyle trudny co bardzo trudny. Jeżeli chcecie wiedzieć czy zdałem i w jaki sposób ten egzamin przełożył się na mój samochód, koniecznie zaglądajcie na bloga bo już niebawem nowy wpis z zakończeniem mojej historii :)!

Źródło zdjęć: auto-perevozki.at.ua

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.