Maratony i korki…

Wiecie dlaczego nie lubię tych wszystkich maratonów i wkurza mnie moda na bieganie? Korki kochani, korki… .

  • Niestety główna siedziba mojej pracy jest oddalona od mojego miejsca zamieszkania o dobre kilkadziesiąt kilometrów więc jak muszę tam dojechać, podróż zajmuje mi co najmniej 45 minut. Oczywiście tylko wtedy, kiedy nie stoję w korku co zdarza mi się bardzo rzadko, a jeżeli już to zazwyczaj w piątki, kiedy wracam do domu. Kiedy jeżdżę do głównej siedziby to zazwyczaj na siódmą rano więc rzadko zdarza mi się stać w ciągu samochodów dłużej niż kilka minut. Wydaje mi się, że jeżeli pracownicy mają wybór, wolą przychodzić do pracy – najwcześniej na ósmą czy dziewiątą rano. Mi zależy na szybszym powrocie do domu więc jak się okazało, że mogę jeździć na siódmą byłem w przysłowiowym siódmym niebie ;).
  • No ale dlaczego w ogóle zacząłem o tym pisać? Otóż w moim mieście co jakiś czas władze miasta organizują maratony. Bieganie jest ostatnio bardzo popularne i chyba każdy chce być ‚fit’. Osoby, które zaglądają na mojego bloga doskonale wiedzą, że lubię sport ale bez przesady! Mam wrażenie, że wszyscy ci ‚maratończycy’ biegają na pokaz. Nagle wszyscy chcą biegać razem i najlepiej w taki sposób aby całe miasto obserwowało siódme poty biegaczy. Zdecydowanie i otwarcie jestem temu przeciwny. Taki maraton to paraliż całego miasta i co najmniej godzina więcej w korku. Dlaczego nie zrobić trasy w lesie? Gdzieś gdzie jest cicho, pięknie i spokojnie? Gdzieś gdzie odpoczną stawy i kolana ;). Bieg po asfalcie to raczej nie jest ‚pro zdrowotne’… .

Tak wiem, marudzę ale wybaczcie – biegamy dla siebie, a nie dla wszystkich! Maratonom w centrum miasta mówię NIE. Podpisano – kierowca ;P.

Źródło zdjęć: wroclaw.wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.