Pasażer na gapę…

Pomysłowość ludzka nie zna granic. Niestety dzisiejszy przypadek o którym usłyszałem od znajomych jest nie tylko przykry, szokujący ale i nieprzyjemny. Być może ktoś z was już słyszał o tym co się stało w jednym z polskich autobusów…?

Podczas rutynowej kontroli biletów, jeden z kontrolerów poprosił malującą się młodą kobietę o okazanie biletu na przejazd. Kobieta szybko odpowiedziała, że nie posiada. Miała też powiedzieć, żeby ten dał jej spokój bo kupi jak skończy się malować. Kontroler wytłumaczył, że nie może czekać i postanowił wystawić mandat. Na miejscu jakieś 70 zł lub opcja płatności późniejszej czyli ok 140 zł zgodnie z obowiązującym prawem. Kobieta zadeklarowała, że nie ma przy sobie wystarczającej ilości gotówki i na prośbę kontrolera podała mężczyźnie dokument tożsamości w celu wypisania mandatu. Ten udał się na środek autobusu by spokojnie wypisać dokument. Okazuje się, że pasażerka na gapę skończyła się malować, podeszła do kontrolera i próbowała wyrwać mu dokument tożsamości. Gdyby tego było mało, rzuciła się na niego z pięściami, zaczęła dusić i podrapała do krwi. Sprawa skończyła się doniesieniem na policji.

Muszę przyznać, że praca kontrolera biletów jest wyjątkowo nieprzyjemna. Bardzo rzadko korzystam z komunikacji miejskiej ale kilka lat sam byłem świadkiem sytuacji, kiedy matka z córką ostro zareagowały, kiedy zostały grzecznie poproszone o dokumenty tożsamości. Oczywiście jechały na gapę. Nie rozumiem skąd taka agresja wobec kontrolerów? Praca jak każda inna. A może ktoś z was ma inne zdanie? Piszcie w komentarzach.

Źródło zdjęć: 24gliwice.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.