Szkoła jazdy w trudnych warunkach

Znajomy postanowił otworzyć szkołę jazdy. Byłem zdziwiony jego pomysłem bo nigdy nic o tym nie wspominał. Dodatkowo zdziwił mnie pytając czy nie chciałbym otworzyć takiej szkółki razem z nim. Owszem mamy trochę doświadczenia w jeździe z racji przejechanych kilometrów ale przecież, żeby otworzyć taką szkołę należy mieć odpowiednie kwalifikacje, kursy i szkolenia. Nie wiem jeszcze co konkretnie ale wiem na pewno, że załatwienie tych wszystkich dokumentów i zaliczenie kursów i egzaminów zajęłoby nam sporo czasu co wiąże się z rezygnacją z obecnej pracy, a tego nie chciałbym robić. Powiedziałem kumplowi, że póki co nie mam zamiaru rezygnować z pracy bo jest mi tu dobrze więc chyba nie zostanę jego wspólnikiem. Oczywiście mój kumpel był uparty i namówił mnie na spotkanie z jego kolegą z Poznania, który otworzył dwa lata temu taką szkółkę i jest bardzo zadowolony. W gwoli wyjaśnienia, nie chodzi o zwykłą szkołę jazdy, a o szkołę jazdy w ekstremalnych warunkach czyli miejsce gdzie można by było się nauczyć jak reagować na sytuacje trudne. Muszę przyznać, że pomysł jest bardzo dobry i mógłbym się zastanowić nad wejściem w nowy biznes jednak najważniejsze jest dla mnie aby kochać to co się robi, a ja kocham moją obecną pracę, nieźle zarabiam więc jak na razie nie widzę sensu jej zmieniać. Kumpel jeździ tirami od dwóch lat i zaczął pracować w naszej firmie przypadkiem więc rozumiem, że dla niego zmiana pracy byłaby bardzo pozytywnym posunięciem ale ja chyba mu podziękuję. Swoją drogą miłe, że pomyślał o mnie. Muszę być pozytywnym, godnym zaufania typem ;). Skrobnę wam jak wyszło nasze jutrzejsze spotkanie.

Źródło ikony wpisu: francuskie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.