Wizyta u czterolatków!

W moim poprzednim poście pisałem wam o pomyśle mojej znajomej, która jest nauczycielką w przedszkolu. Jak już wspominałem, wymyśliła sobie, że przyjdę do niej na zajęcia z czterolatkami i poprowadzę krótką pogadankę o swoim zawodzie. Z początku chciałem odmówić ale bardzo nalegała więc w końcu się zgodziłem. Dlaczego ponownie o tym piszę? Bo właśnie otrzymałem od niej telefon w którym mnie zapytała czy nie mógłbym przyjechać do przedszkola swoim tirem! Oczywiście znowu chciałem odmówić bo to dla mnie trochę kłopotliwe tym bardziej, że samochód nie należy do mnie. Bardzo długo prosiła więc w końcu – ponownie, musiałem się zgodzić. Zatem już za niecały tydzień jadę do przedszkola na spotkanie z czterolatkami.

Mój szef od razu się zgodził ale tego się spodziewałem bo sam ma trójkę dzieci i zdarzało mu się jeździć do szkoły na lekcje z maluchami. Co ciekawe, nawet dał mi kilka wskazówek ;). Nie wiem jak wy ale ja za dziećmi nie przepadam więc trochę obawiam się tego ‚spotkania’. Dodatkowo nie mam daru mówcy więc nie wiem czy sobie poradzę ale pojawiło się światełko w tunelu! Kiedy powiedziałem o swoich obawach znajomej, ta zaprosiła mnie na kolację podczas której mamy ‚obgadać’ wszystkie szczegóły wizyty! Nie ukrywam, że to bardzo miła alternatywa dlatego od razu poprawił mi się humor ;).

Moja znajoma mieszkała obok moich rodziców za czasów szkolnych. Zawsze bardzo mi się podobała, a teraz wygląda jeszcze lepiej niż kiedyś! Kto wie, być może moja praca przysłuży się mojemu tzw. ‚private life’ ;). A przy okazji, mam nadzieję, że was nie zamęczyłem swoimi ‚wywodami’ ;).

Źródło zdjęć: adcentrum.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.