Wyjazd w trasę w Wigilię

Wigilia i Święta Bożego Narodzenia dopiero za ponad dwa tygodnie, a moja matka już szaleje. Wczoraj zadzwoniła do mnie z informacją, żebym przywiózł jej choinkę bo ojciec nie może dźwigać, a ona musi mieć ją jak najszybciej. Jak to powiedziała, ja mam duży samochód, który bez problemu zmieści ładne drzewko, a do tego duży ze mnie chłop więc na coś się w końcu przydam. Niestety to był tylko początek koszmaru, który się zaczął bo jak w końcu załatwiłem jej choinkę (świerk) to okazało się, że brzydka i do tego stara bo nie pachnie więc musiałem ją zawieźć i wybrać inną. Druga też nie była dobra ale jasno i wyraźnie powiedziałem, że nie pojadę ponownie więc albo zostanie ta albo sama będzie musiała ją wymienić. Potem było już tylko gorzej bo matka wpakowała mi się na głowę ze swoimi zakupami, sprzątaniem i wszystkim innym co związane jest ze Świętami Bożego Narodzenia. Jednak dzielnie to znosiłem bo wiedziałem, że i tak najgorsze jeszcze przede mną. Musiałem powiedzieć matce, że nie będzie mnie w Wigilię i pierwszy dzień świąt bo jadę w trasę. Czekałem na odpowiedni moment i w zasadzie ciągle się nie pojawiał więc po prostu powiedziałem jej, że pracuję jak ubierałem się do wyjścia. Minę miała jakby zobaczyła ducha i zapytała czy dobrze słyszy. Po dziesięciu minutach krzyków, zaczęły się lamenty aż w końcu dowiedziałem się, że jestem źle wychowanym gburem, który ma wszystkich gdzieś. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się aż takiej reakcji pomimo że wiedziałem, że nie będzie lekko. No cóż, matka będzie musiała się przyzwyczaić, a mnie czekają miłe i spokojne święta ;).

Źródło ikony wpisu: fakty.interia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.