Zajęcia kierowcy z dzieciakami cz. 1 ;)

I w końcu nadszedł ten dzień! Właśnie wróciłem ze spotkania z grupą maluchów z przedszkola gdzie opowiadałem o swoim zawodzie. W zeszłym tygodniu pisałem jak to wyszło, że mam poprowadzić zajęcia z dzieciakami i o tym, że nie bardzo mam na to ochotę. Nie przepadam za rozwrzeszczaną grupą małych dzieci więc wcale mi się nie uśmiechało do nich jechać. No ale do rzeczy – jak było? Otóż było dokładnie tak jak… się nie spodziewałem, że będzie! Pozwólcie, że wam trochę o tym opowiem.

  • Moja znajoma wszystko dobrze przygotowała i kiedy przyjechałem tirem pod przedszkole pokazała mi prywatny parking, który był całkiem pusty. Wszystko było zaplanowane więc na całym parkingu było miejsce wyłącznie dla mnie. To znacznie ułatwiło sprawę bo jak wiecie, tir jest całkiem sporych rozmiarów – mój ponad 18 metrów! Jak tylko zaparkowałem, znajoma zaprosiła mnie do sali. Wyobraźcie sobie, że jak mijałem z zewnątrz sale to widziałem rozpłaszczone buzie w oknach, Wszystkie dzieciaki bacznie obserwowały samochód. Przyznaję, że trochę mnie to rozbawiło, a dzięki temu się delikatnie rozluźniłem ;).
  • Jak tylko wszedłem do sali dzieciaki rzuciły się na mnie jak stado małych szczeniaków. Koleżanka kazał im grzecznie usiąść, a mi pokazała krzesło gdzie miałem usiąść. Sama pogadanka trwała około 45 minut i jak później się dowiedziałem, było to zdecydowanie dłużej niż zakładano. Nie wiem czy wiecie ale czterolatkom trudno usiedzieć w skupieniu dłużej niż 30 minut więc moje zajęcia musiały być bardzo ciekawe bo wszystkie grzecznie siedziały i słuchały z otwartymi buziami!

Druga część była zdecydowanie ciekawsza – przynajmniej dla mnie 😉 ale o tym napiszę następnym razem!

Źródło zdjęć: 929nin.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.